POMOC

Dzisiaj chodziłem z kolega po mieście. Pewna starsza Pani podeszła do nas i od razu wiedziałem że chcę na pewno pieniadzę. Od razu pomyślałem, że jest tu tyle takich ludzi jak ona, że na pewno chce na alkohol. Ale dobra, wysłucham ją. Przechodząc ulicą to codziennie spotykamy takich ludzi stoją przy dworcach, kościołach. Kiedyś im nie pomagałem. Wiedziałem że wydadzą na to, co może im bardziej zaszkodzić niż pomóc. Tacy ludzie najczęściej zbierają pieniądze nie na jedzenie. Kiedy zostaną spytani czy pójdą z tobą do sklepu, odmawiają. Znam taką historie kiedy ktoś poszedł z takim człowiekiem do sklepu, to ona nabrała koszyk piwa zamiast jedzenia. Na prawdę szkoda mi takich ludzi, widzę ich, i wiem że potrzebna jest im pomoc nie ważne jaka. Jestem ciekaw czemu oni są w tym miejscu. Bo przechodząc przez miasto widzę na oknach poszukuje pracownika, zauważyłem że ludzie marudzą że nie ma pracy, gówno prawda. Mają zasrane wymogi. Nie chce im się. Wujek powiedział mi że zna osobę, która ma powyżej czterdziestki i nie ma roku przepracowanego. Mieszkam w małym mieście i mojego ojca kolega z podstawówki chodzi po śmietnikach. W parku spotykam ludzi którzy nie wyglądają na takich kim są na prawdę, a zbierają puszki i butelki. Nie mam pojęcia czy robią to z przyczyn małych zarobków, czy sobie tak dorabiają, czasem nawet pytają czy można wziaść butelkę. ;P Ludzie w porządku, aczkolwiek drogę którą wybrali nie była zbyt ciekawa. Omijamy ich, to jest normalne bo zbyt pięknie nie pachną. Mojego przyjaciela Tata, stety czy niestety mieszka z nim i jest właśnie taka osobą. Jest człowiekiem który stracił prace i rozwiód się z żona. Zaczął pić, jest teraz tym kim jest. Ciekawe czy innych historia jest taka sama? Pomagam przyjacielowi jak mogę żeby nie był taki jak jego ojciec. Przekonuje go do nauki, i chcę aby pokazał tacie że nie jest taki jak on. Chciałem go zmienić. Niestety czwarty rok nie zdał. Śpi za dnia a wieczorami siedzi na komputerze, ma straszny bałagan w pokoju i jest leniwy. Pracuje owszem dwa razy w tygodniu, zamiast podpisać umowę na dłużej, zmienia temat, i nie chcę nagle mu się gadać. Jest w porządku, ale co będzie z nim za kilka lat tego nie wiem, i nie chce o tym myśleć, bo wiem że nie będzie zbyt ciekawie.
Teraz kiedy znam takich ludzi to im pomagam, zawsze kilka groszy jak mam to dam. Robię to z niechęcią, ale alkoholik musi pić aby żyć, też jest przecież człowiekiem. Wiadomo ze najlepiej by było aby poszli do pracy ale ja ich nie zmienię. Mogę ich o to  poprosić ale czy wezmą moje słowa poważnie to ich sprawa.

Ale wracając do dzisiejszego dnia, powiedziała że nie ma co dziecią dać na kolacje i czy kupie jej połowę chleba w sklepie. Miałem akurat bułki wiec jej dałem. Usłyszałem jak podziękowała.
 I poczułem ze pomoc kosztuje, ale to co się dostaje w zamian jest bezcenne. 

A TY POMAGASZ LUDZIĄ BEZDOMNYM?










20.06.2015