Witam w moim świecie

Witam wszystkich.  
Bloga prowadzę już tyle czasu, a jeszcze Wam się nie przedstawiłem. Teraz nie pisze ani kolega, ani koleżanka. Przed Wami właściciel bloga. Miło mi. Mam na imię Kamil. A ty jak masz na imię?
 Myślę, że ukrywanie się pod pseudonimem na dłuższą metę nie jest dobre, bo czy tego chcesz, czy nie znajomi powiedzą jak się nazywasz. Tak było w moim przypadku.
   Może zaczniemy od tego dlaczego założyłem bloga. Bloga założyłem, aby stworzyć swój własny, mały świat, lecz nie tylko. Bałem się opinii innych, tego jak ludzie odbiorą to, co robię.  Jednak chciałem złamać wszystkie bariery i zrobiłem to, co ja chcę, a nie co inni. A ty czemu założyłeś bloga? 

  W tym roku zaczynam studia w Akademii Morskiej w Szczecinie, do których nie za bardzo mnie ciągnie, bo nie lubię się uczyć. Chyba jak każdy;) Ale wiem, że za kilka lat nie będzie mi się chciało jeszcze bardziej studiować, a będzie mi to potrzebne do pracy. Będę starym człowiekiem, którego jedynym zajęciem będzie zmiana kanału w telewizorze ;) Chociaż mam nadzieję, że wyjdzie inaczej. 

 Wiem, piszę teraz do was w inaczej niż dotychczas. Ale nie chcę, aby to, co tworzę kojarzyło się tylko z jednym: z opisywaniem świata jaki on jest zły i okrutny, bo przecież ma też dobre strony. Nie chcę, aby moje posty pojawiały się tak rzadko, jak do tej pory. Prosiłem kolegę lub koleżankę, żeby tutaj coś napisali. Głupota, ale koniec z tym. Od dzisiaj będę tutaj tylko ja. Będę tu pisał wszystko co mi ślina na język przyniesie. Wiem, nikogo to nie zainteresuje, ale warto spróbować. Gotowi?
    Chcę tutaj stworzyć swój teatr, gdzie wy będziecie głównymi aktorami. 

 Pewnie się zastanawialiście, dlaczego nie pisałem przez dwa tygodnie. Co mu jest? Pochłonął go dwugłowy smok? Nie, żyję i mam się dobrze. Osoby, które śledzą  mnie czy na Instagramie, czy na Facebooku wiedzą, że przez dwa tygodnie byłem w Warszawie i dzień w Krakowie. W Warszawie skoczyłem na bungee z 90 m. O ja cię kręcę jak wysoko.  Pogrzało go? Może i trochę pogrzało, ale skoczyłem. Pewnie się zapytacie czy się bałem.  No pewnie, że się bałem, tylko głupiec się nie boi. Pokonałem swój lęk wysokości. Wam też życzę, abyście pokonywali swoje złe strony  i stawali się coraz lepszymi ludźmi. 
 Przepraszam wszystkich, że się nie odzywałem. Ciągle o Was myślałem i chciałem coś dodać, ale  nie było takiej możliwości. Przez ten okres odpocząłem i spotkałem się z ludźmi, których poznałem właśnie tutaj, na blogu. Jest to coś wspaniałego, że przez bloga, można poznać bardzo fajne osoby. 
Nie sądziłem, że te osoby będą chciały się ze mną spotkać. Przejechałem pół Polski i wiem, że naprawdę było warto. 
Nigdy sobie nie wyobrażałem, że pisanie może przynieść tyle przyjemności. 
  Przez ten okres pisałem wiersze, więc nie próżnowałem, niektórzy już je widzieli, niektórzy nie, więc dodam je jeszcze raz. 
  Ale się rozpisałem, a miało być tak krótko. Chyba nie wyszło aż tak źle. Sami oceńcie.  Więc kończę na dzisiaj.
 Żegnam serdecznie. Jeszcze bardziej pracowity, otwarty i jak zawsze szczery ja. Światła na mnie. Dziękuję za uwagę. 



 Nie ważne kilometry, nie ważne są pieniądze. 
Chcemy w życiu poznać świat. 
Czekamy aż nam się uda, bo przecież istnieją cuda.
 Nie chcemy do codzienności wracać. 
Poznajemy wspaniałych ludzi.
 Lecz nagle magia pryska, gdy pełna jest już walizka.



W moim śnie dzisiaj, widziałem jak płaczesz dla mnie. 
Płakałem razem z Tobą, będąc ciągle gdzieś obok. 
Ja chciałem Cie przytulić. 
Tak mocno w Ciebie wtulić. 
Nie puścić już nikomu. 
Być zawsze tylko razem. 
Mieć wspólne tatuaże.
Chcę ciągle z Tobą żyć. 
Zawsze przy Tobie być.
Codziennie całować w szyję. 
Mieć Cię na zawsze nie na chwilę.